Władysław Jan Grabski

Życiorys

Władysław Jan Grabski, ur. 21 X 1901* w Warszawie, zm. 3 XI 1970 w Warszawie, pisarz, publicysta, dziedzic majątku Grabkowo k. Warszawy. Był synem Władysława Grabskiego, premiera i ministra skarbu Rzeczypospolitej w latach 1923-1925, i Katarzyny Lewandowskiej.

Wychowany w Borowie (opisał te lata w autobiograficznej powieści Blizny dzieciństwa), spędzał zimy 1909-11 razem z rodzicami w Petersburgu. Naukę w gimnazjum Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie rozpoczął w roku 1912.

Po wybuchu pierwszej wojny światowej wyjeżdża z rodzicami do Petersburga, gdzie angażuje się w prace Centralnego Komitetu Obywatelskiego, organizującego pomoc dla setek tysięcy uciekinierów (przewodniczył nawet Komitetowi). Naukę kontynuuje w gimnazjum pw. św. Katarzyny, wakacje spędza w Finlandii. Gdy Petersburg ogarnęła rewolucja, latem 1917 r. chroni się z Matką i rodzeństwem w Teodozji na Krymie. Uczęszcza tam do gimnazjum męskiego, ale w styczniu 1918 rodzina wraca do Petersburgu. Po podpisaniu w marcu 1918 r. traktatu brzeskiego pomiędzy bolszewikami i Niemcami, otworzyła się przed wieloma Polakami, których los rozrzucił po imperium rosyjskim, możliwość powrotu do Warszawy. Władysław Jan Grabski już 18 kwietnia znalazł się wraz z rodzicami w stolicy wolnej Polski.

Tu od razu podejmuje naukę w gimnazjum Konopczyńskiego, które od roku 1919, przekazane państwu polskiemu, nosi imię Adama Mickiewicza, początkowo jako wolny słuchacz w klasie siódmej; powtarza ją w następnym roku i w 1920 zdaje maturę. W lipcu 1920 zgłasza się jako ochotnik do wojska, służy w 214 Pułku Ułanów Armii Ochotniczej pod Warszawą, ale bezpośrednio w bitwie nie bierze udziału. We wrześniu zapada na żółtaczkę, lecz szybko wraca do pułku i już na początku października uczestniczy w działaniach wojskowych na Litwie. Zdemobilizowany zostaje 25 XI 1920 jako plutonowy i podejmuje studia na Wydziale Prawa UW.

W 1922 r. Władysław Jan Grabski odbywa wraz z rodzicami i braćmi podróż do Austrii i Włoch, podczas tej podróży kończy swą pierwszą książkę, wydaną następnie drukiem: tom wierszy pt. Rosja.

Po uzyskaniu magisterium na UW w listopadzie 1924 wyjeżdża do Paryża i zapisuje się na fakultet prawa na Sorbonie dla specjalizacji w zakresie historii doktryn ekonomicznych. Otwiera tu także aktywność na innym polu: nakładem Towarzystwa Przyjaciół Książki w Paryżu publikuje tomik sonetów Trzy wieńce, studiuje poważniej historię średniowiecza i zbiera materiały do pracy doktorskiej o Karolu Fourierze. W tym okresie również nawraca się – utrzymuje znajomość z filozofem ks. prof. Aleksandrem Jakubisiakiem, dominikaninem o. prof. Pierrem Mandonetem i in. Z tego też czasu datują się jego przyjaźnie ze St. P. Kaczorowskim i T. Rzewuskim. Po powrocie do kraju w listopadzie 1925 wstępuje na kurs doktorski na UW (seminarium prof. Kazimierza Kostaneckiego) i pisze pracę Karol Fourier, jego życie i doktryna (wyd. Hoesicka, 1928), która stanowi podstawę do przyznania mu tytułu doktorskiego w roku 1927. W związku z tym, że ojciec przekazuje mu 30 ha z części swojego majątku Grabkowo k. Warszawy, wiosną 1927 podejmuje kilkumiesięczną praktykę ogrodniczą, w tym przez trzy miesiące pracuje w laboratorium Instytutu Ogrodnictwa w Puławach u prof. Jana Dybowskiego.

W listopadzie 1927 r., po półtorarocznym narzeczeństwie, poślubia Zofię Wojciechowską, c. Stanisława, b. prezydenta RP, studentkę Akademii Sztuk Pięknych. Po ślubie małżonkowie osiedlają się w nowo wybudowanym dla nich przez ojca domu w Grabkowie (obecnie Warszawa Ursus, ul. Przemysława 7). W latach 1927-29 Władysław Jan Grabski pracuje jako urzędnik w Biurze Ekonomicznym Banku Polskiego. Drukuje kilka artykułów na tematy finansowe w czasopismach ekonomicznych. Tę aktywność przerywa jednak choroba. W 1929 wykryto u niego gruźlicę płuc, po trzech krwotokach, zagrożony, wyjeżdża do Zakopanego (tam założono mu odmę), po czym przenosi się na rekonwalescencję do Wienerwaldu (Austria), a następnie do Davos. Tu zostaje poddany operacji założenia oleotoraxu w prawej opłucnej, tak że płuco to ma częściowo unieruchomione do końca życia.

Po rekonwalescencji i powrocie do Grabkowa w 1931 r. poświęca się pisarstwu i publicystyce.

W 1932 r. rozpoczyna parcelację majątku, co wraz z przestawieniem pozostałego gospodarstwa na wymagającą mniejszej powierzchni produkcję sadowniczo-ogrodniczą dostarcza mu środków do utrzymania rodziny. Majątek Grabkowo, nowoczesny, starannie zaplanowany i pielęgnowany, obejmował w swojej głównej części nowo założone sady (ponad 1500 drzew) oraz szklarnie i inspekty. Powierzchnia Grabkowa, zarówno w wyniku sprzedaży działek, jak też wskutek oddawania części pod użytek publiczny (ulice), stopniowo zmniejsza się – z 30 ha w roku 1928 do 13,5ha w 1939.

W latach 1932-33 powstaje w Grabkowie powieść Bracia, która najpierw została opublikowana w odcinkach, nieraz konfiskowanych przez cenzurę, w zorientowanym narodowo dzienniku „ABC”, wydawanym przez Stanisława Piaseckiego, którego działalność wydawniczą Grabski wspierał finansowo. Powieść tę, ze względu na krytyczny ogląd sytuacji politycznej w Polsce, lękają się wydać Gebethner i Wolf i inne wydawnictwa warszawskie, wreszcie oficyna „Rój” publikuje Braci jako pierwszą powieść swojej nowej, „trzyzłotowej” serii. Również ta edycja świeci białymi stronami w wyniku interwencji cenzury. Między innymi wycięto tekst opisujący spotkanie prezydenta Stanisława Wojciechowskiego z Józefem Piłsudskim na moście Poniatowskiego podczas przewrotu majowego. Dalszego tomu „Rój” nie chce wydać z powodów politycznych, podejmują się tego jednak wydawcy poznańscy i tak w 1935 roku Wydawnictwo Św. Wojciecha drukuje Kłamstwo, a w następnym roku Na krawędzi, gdzie znalazły odzwierciedlenie pewne doświadczenia autora z czasów choroby.

W okresie tym WJG publikuje również pisane ad hoc powieści w odcinkach pod różnymi pseudonimami (np. w „Dzienniku Poznańskim” kryminał Krwawe ślady) oraz pod własnym nazwiskiem Rdzę życia (również w „Dzienniku Poznańskim”), niewydaną jednak później w formie książkowej ze względu na występujące w niej nacjonalistyczne akcenty polityczne, które później autor porzucił. Coraz bliżej wiąże się z ruchem narodowym. Rozpoczyna współpracę z dziennikiem „ABC” oraz tygodnikiem literackim „Prosto z Mostu”, wydawanymi przez przyjaciela i impresaria, Stanisława Piaseckiego; tam zaprzyjaźnia się z Gałczyńskim, Andrzejewskim i innymi pisarzami tego kręgu; bierze udział w formułowaniu zasad ideowych nowego narodowego pisma „Ruch Młodych”, którego pierwszy numer ukazuje się jesienią 1935. Poprzez Stanisława Piaseckiego nawiązuje kontakt z powstającym ONR i Bolesławem Piaseckim – znajduje się wśród osób, które podpisały opublikowane 7 lutego 1937 „Zasady programu narodowo-radykalnego” i wraz z Wojciechem Wasiutyńskim usiłuje wpłynąć na kształt formującego się ruchu narodowego. Wkrótce jednak zniechęca się do nowej formacji w następstwie związania się jej z sanacyjnym Obozem Zjednoczenia Narodowego (popularny Ozon), jak też wskutek radykalnego antysemityzmu tego środowiska, czemu dał wyraz drukując w 1937 w żydowskim „Dzienniku Łódzkim” wiersz pod tytułem Pogrom w Zwichlu.

Od 1938 r. Władysław Jan Grabski jest członkiem Związku Literatów Polskich. Oprócz pracy literackiej zajmuje się w tym czasie także kolekcjonowaniem starodruków, znaczków i rycin, a pod wpływem swego przyjaciela z czasów szkolnych, Witolda Rychtera interesuje się automobilizmem i lotnictwem – pełnił nawet funkcję „gospodarza” Aeroklubu Warszawskiego w okresie jego szczytowych osiągnięć i triumfów.

Kontynuuje rozpoczęte w Paryżu studia nad historią słowiańszczyzny zachodniej w czasach początków Polski, pogłębia swą znajomość średniowiecza co wykorzystuje w swojej późniejszej twórczości. W 1937 r. publikuje artykuł Miecz Chrobrego, w którym przywołuje pamięci Polaków fakt, że Wrocław, wyspa Wolin, Szczecin i Kołobrzeg były kiedyś słowiańskie i że nad Odrą są polskie granice. W tym też roku pisze dla miesięcznika „Społem” broszurę Tragizm Fouriera, w której przykłada nową, katolicką miarę do biografii bohatera.

Wiąże się to z zasadniczym i trwałym zwrotem, jaki nastąpił wówczas w jego twórczości. Przełom ów uwidocznił się w powstałej w roku 1938 powieści W cieniu kolegiaty, która stała się reprezentatywna dla głównego nurtu polskiej literatury katolickiej. Utwór ukazał się drukiem w połowie 1939 r., na początek nowej serii „Jasnych Książek” Wydawnictwa Św. Wojciecha. Wydany w nakładzie 6 tys. egz., rozszedł się jeszcze przed wybuchem wojny.

W marcu 1938 umiera Władysław Grabski ojciec, którego piękna śmierć wywarła wielki wpływ na dzieci i rodzinę. Jeszcze przed śmiercią ojca, ze względu na złą sytuację finansową, w jakiej znalazły się należące do niego Zakłady Ceramiczne Ołtarzew, zabezpieczył dla ratowania sytuacji na hipotece Grabkowa przeszło ćwierćmilionową kaucję jako gwarancję umów zawartych z Rządem RP na budowę dróg klinkrowych (traktu poznańskiego i innych); groziło to Grabkowowi bankructwem, jednak ostatecznie umowy zostały renegocjowane i upadłości uniknięto.

Z wybuchem wojny Władysław Jan zgłasza się ochotniczo 5 września 1939 r. do wojska z własnym chevroletem. W ciągu kilkunastu dni awansuje na st. sierżanta Pułku Zbornego Chełm, dowodzi kolumną 17 samochodów, bierze udział w boju pod Tarnawatką. Na opanowanych przez Armię Radziecką terenach, po zrzuceniu munduru 27 września pod Kamionką Strumiłłową niedaleko Zamościa, przedziera się w stronę Warszawy i poprzez Lublin dociera 15 października do Grabkowa po uprzednim odprowadzeniu do domów oficerów swego sztabu. Jedno z przeżyć z tego okresu – odmowa jazdy z oficerami do Rumunii i wyproszenie ich z własnego samochodu – opowiedział już po wojnie Wojciechowi Żukrowskiemu, który wmontował je w swoją powieść Klęska.

W czasie okupacji hitlerowskiej był żołnierzem AK (ps. dr Paweł), pomagał w organizowaniu po lewej stronie Wisły sieci motoryzacyjnej. Przyjął funkcję agronoma gromadzkiego, co zapewniło mu niezbędną swobodę ruchów. W domu i folwarku w Grabkowie prowadził nasłuch radiowy, przechowywał broń, prasę, chronił uciekinierów, w tym kilkunastu Żydom dawał schronienie czasowe, a pięciu stałe. Między innymi opiekował się przez kilka lat znanym krytykiem literackim Emilem Breiterem, który jednak został zadenuncjowany i zginął; przez pewien czas pomagał koledze ze szkoły, dr. Stanisławowi Tylborowi (po jego ucieczce z getta w 1943 r.), a Maryla Wąsowska (prawdziwe nazwisko Mary Frankental) była zameldowana w Grabkowie w charakterze opiekunki dzieci do końca wojny. Znajdował tam też schronienie szklarz Somberg, który ocalał, ale jego żonę i dzieci Niemcy zastrzelili w Ursusie również w wyniku denuncjacji. W 1943 r. w wyniku nocnej obławy w majątku, w czasie której szczęśliwie nikt nie wpadł, był przesłuchiwany w komendzie Gestapo w Pruszkowie przez mówiącego płynnie po polsku oficera Rudolfa (?) Zimmermana, ale nie został aresztowany. W cieniu tych dramatycznych wydarzeń pisał Konfesjonał, powieść stanowiącą dalszy ciąg W cieniu kolegiaty, oraz rozpoczętą jeszcze przed wojną epopeję Saga o Jarlu Broniszu. Konfesjonał powstawał z przerwami – pierwszy tom jeszcze przed wojną, poprawiany przez Emila Breitera, drugi tom i zakończenie w 1945 roku.

Podczas Powstania Warszawskiego organizował na miejscu pomoc dla uciekinierów i wygnańców. Spośród kilkudziesięciu ludzi przepływających codziennie przez Grabkowo kilkanaścioro zatrzymało się na dłużej, w tym bp diecezji pnińskiej Karol Niemira. Jako ostatni zjawił się z Warszawy poprzez obóz w Pruszkowie teść, Stanisław Wojciechowski z żoną – matka pisarza, Katarzyna Grabska została przewieziona z Warszawy do Grabkowa na kilka dni przed wybuchem Powstania.

Dom w Grabkowie, oddalony o 10 km w linii prostej od Centrum Warszawy, między torami dwóch głównych linii kolejowych, pod fabryką zbrojeniową Ursus, mimo swego położenia okazał się w czasie wojny prawdziwą oazą, nie padł bowiem nań żaden pocisk, nie było tu prawdziwej rewizji, wszyscy mieszkańcy przeżyli niebezpieczeństwa i nie byli nawet aresztowani. Majątek jednak został znacznie zniszczony – wielkie straty spowodowała też mroźna zima 1939/40, po której ocalało tylko 30% drzew w sadach; nigdy też już nie odzyskał swojego dawnego charakteru.

Po wyzwoleniu, w marcu 1945 . Edward Ochab, ówczesny minister administracji publicznej i pełnomocnik dla Ziem Odzyskanych odwiedził Grabkowo, chcąc rozmawiać z mieszkającym w Grabkowie od czasu powstania Stanisławem Wojciechowskim (który go jednak nie przyjął). Wówczas to Ochab namówił Władysława Jana do pracy w charakterze radcy naukowego w gabinecie Ministra Administracji Publicznej, któremu podlegały wtedy sprawy ziem zachodnich. Pracę tę, która na życzenie pisarza nie była związana z wynagrodzeniem, kontynuował on następnie w Ministerstwie Ziem Odzyskanych w gabinecie Władysława Gomułki.

Pracując początkowo na Pradze, w gmachu Ministerstwa Administracji, dokąd dojazd z Grabkowa zajmował nieraz kilka godzin, przygotowywał równocześnie do druku Sagę i Konfesjonał. W ciągu dwóch tygodni opracował pisaną na doraźne zamówienie broszurę Polska nad Odrą, Nysą i Pasłęką. W Warszawie nie było drukarni, broszurę więc tłoczono w Zgorzelcu, po niemieckiej stronie, składali ją zecerzy Niemcy, a cały nakład przewiózł na polską stronę za kilka butelek wódki żołnierz radziecki. Ponieważ Ministerstwo nie chciało firmować tej utrzymanej w duchu chrześcijańskim książeczki, zdecydowano się na sygnowanie jej: „nakładem autora” drukowano w Legnicy, co było fikcją. Za tę broszurę WJG otrzymał pierwsze po wojnie honorarium: 20 tys. zł. Następną pozycją związaną z pracą dla Ministerstwa Ziem Odzyskanych było przygotowanie książki 200 miast wraca do Polski, w czym pomagał autorowi teść, Stanisław Wojciechowski. Przygotowanie tej książki, obok bieżących prac w ministerstwie nad opracowywaniem map, nazw miejsc odzyskanych, obok pisania referatów dla różnych komisji, w tym także dla Konferencji Poczdamskiej, zajęło około roku.

Jednocześnie WJG brał udział w formowaniu się powołanej przez kard. Hlonda Rady Prymasowskiej dla Odbudowy Kościołów Warszawy, w której prowadził sekcję propagandy. Współpracował też wtedy z „Tygodnikiem Powszechnym” i „Tygodnikiem Warszawskim”, gdzie drukował m.in. wspomnienia o Emilu Breiterze (grudzień 1945), kilka wierszy oraz artykuł Spór o św. Stanisława (maj 1946). Jako członek Rady Naukowej dla Zagadnień Ziem Odzyskanych pracował w różnych komisjach i uczestniczył w zjazdach, a na plenum Rady w dn. 19 VI 1946 wygłosił przemówienie pod tytułem "Religia a problem Ziem Odzyskanych", w którym protestował przeciwko szykanowaniu Polaków – autochtonów na Opolszczyźnie i Mazurach.

W 1948 opuścił ministerstwo, nie godząc się politykę władz na Ziemiach Zachodnich, a bezradny wobec wrogo do niego nastawionych nowych ludzi. Owoce przynosi wówczas praca literacka – w 1947 r. otrzymuje za Sagę o jarlu Broniszu nagrodę czytelników miesięcznika „Odra” a w 1949 za W cieniu kolegiaty i Konfesjonał nagrodę Episkopatu. W latach 1947-50 wygłasza po miastach Polski odczyty o Ziemiach Odzyskanych, odbywa wieczory autorskie w Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i innych miastach.

W 1947 swoim chevroletem, jako pilot Witolda Rychtera, bierze udział w rajdzie Morskiego Automobilklubu Polskiego. Samochód ten, pozostawiony we wrześniu 1939 pod Kamionką Strumiłłową, został przez Niemców przetransportowany do Warszawy, w niezwykłych okolicznościach im wykradziony, rozebrany na części, jako złom był przechowany w zabudowaniach gospodarskich Grabkowa, a po wojnie na powrót złożony przez Witolda Rychtera.

W latach 1950-52 na zaproszenie Prymasa i innych biskupów pisarz wygłasza na kursach duszpasterskich i w seminariach Warszawy (dwukrotnie), Gniezna, Krakowa, Katowic odczyty na temat spowiedzi i spowiednika w oczach świeckiego. Bierze udział w pracach Związku Literatów i Pen Clubu, jest członkiem Towarzystwa Archeologicznego i Instytutu Zachodniego. W tym czasie ofiarowuje dużą parcelę pod budowę kościoła w Gołąbkach.

W okresie 1947-49 WJG wydał łącznie 8 tomów książek, w podwójnych wydaniach, do roku 1950 więc sytuacja materialna rodziny była jak na owe czasy dobra. Jednak od końca roku 1950 zaczął obowiązywać wobec niego „zapis” cenzury w prasie, radiu, wydawnictwach, zakaz objął nawet wieczory autorskie. „Naszą Księgarnia” zerwała umowę na pisaną dla młodzieży książkę Bitwa królów, obowiązywał całkowity numerus clausus. Lata bojkotu były jednocześnie czasem pracy nad nowym dziełem, Rapsodią świdnicką, ukończoną w roku 1953. Sytuacja finansowa była coraz trudniejsza, wreszcie w 1952 nowe plany urbanistyczne wstrzymały dochód z parcelacji resztek Grabkowa, co zapewniało dotąd niezależność finansową. Uzyskiwanie środków poprzez sprzedaż cymeliów z biblioteki grabkowskiej, między innymi Instytutowi Historii PAN, zostało również wnet przerwane. Skromnych środków na utrzymanie rodziny dostarczała sprzedaż sztychów i dokumentów z dawnych wieków, a z czasem honoraria żony, która otrzymywała wiele zamówień na obrazy do kościołów; wspomagano się też sprzedażą owoców i kwiatów hodowanych w ogrodzie. Szykany obejmowały również synów.

W Związku Literatów Polskich szukano pretekstu dla rozliczenia się z Władysławem Janem Grabskim. Nie dostarczały tego dotąd odmowa wykładania na kursie marksizmu-stalinizmu, tekst dobrowolno-przymusowej wypowiedzi na temat pokoju ani referat z krytyką wytycznych Kruczkowskiego i Putramenta dla twórców socrealizmu, podanych na Plenum Zarządu Głównego ZLP w 1953 r. Okazję stworzył tekst Ballady katolickiej o Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim i Konstancji z Nawrockich Kłosińskiej, napisanej w związku ze śmiercią Gałczyńskiego, z którym pisarz przyjaźnił się od wielu lat. Maszynopis tej ballady Grabski nieopatrznie dał spotkanej na ulicy Natalii Gałczyńskiej, co doprowadziło do wytoczenia przeciwko niemu w sądzie koleżeńskim Związku Literatów procesu o obrazę czci poety – sprawa skończyła się zakończyło się skreśleniem pisarza z listy członków Związku Literatów. Sprawa tego procesu została niedawno o opisana w książce Joanny Siedleckiej Obława. Losy pisarzy represjonowanych (Prószyński i S-ka, Warszawa 2005). Znaczenie tej nieopublikowanej Ballady, jako w pewnym sensie publicznego protestu w obronie skrzywdzonego kolegi przeciwko totalitarnym doktrynerom, przekroczyło salę ZLP: premier Józef Cyrankiewicz odczytał jej fragmenty sekretarzowi episkopatu, bp. Klepaczowi, dopytując się o intencję, jakie kierowały autorem. Szczególnie haniebną rolę w procesie odegrali Stern, Dobrowolski, Waldorff i Broniewski. W atmosferze narastającego zagrożenia i w obawie przed rewizją Władysław Jan Grabski zniszczył niektóre znajdujące się w domu rękopisy, m.in. większą część ukończonej już powieści Kaleki Boże (jej fragmenty zostały wykorzystane w wydanej w 1961 przez PAX krótkiej opowieści Tartak ruszy).

Proces stanowił dla Grabskiego niezwykle silny wstrząs, ślady tego odnaleźć można we wstępie do Blizn dzieciństwa oraz w wierszu Do przyjaciela Ballady, zamieszczonym w tomiku Świat na podarunek. W pół roku po procesie, po dwudziestu pięciu latach dobrego zdrowia, odnowiła się gruźlica: proces ropny, pęknięcie opłucnej, przetoka. W ciężkim stanie WJG został przewieziony do Instytutu Gruźlicy na Płockiej w Warszawie, ratowanie życia trwało cztery miesiące. Po wyjściu ze szpitala co dwa tygodnie poddawany był bardzo bolesnym punkcjom z odsysaniem. Jednocześnie został całkowicie opuszczony przez tych, których uważał dotąd za swoich kolegów, co bardzo przeżywał.

W okresie rekonwalescencji powrócił do pracy pisarskiej, podjął też starania o druk Rapsodii świdnickiej, na którą w 1953 r. zawarł umowę z Wydawnictwem „Pallotinum” z Poznania. Po śmierci Stalina klimat polityczno-społeczny zaczął się powoli zmieniać, cenzura zezwoliła na jej wydanie w nakładzie 15 tys. egz. (ukazała się na Boże Narodzenie 1955 r.). Równocześnie Rada Prymasowska zdołała wydać (1956) album Kościoły Warszawy w Odbudowie, do którego tekst Grabski napisał w początku choroby. W czerwcu 1956 Plenum ZLP reaktywowało go w prawach członka (jednak nie rehabilitując). Podczas pierwszej swojej bytności w Związku, we wrześniu 1956, na zebraniu wyborczym delegatów na zjazd przemawiał alarmując groźnymi konsekwencjami istnienia katolickiego getta w Polsce i upominając się o uwięzionego Prymasa. Później pełnił pewne funkcje w Zarządzie Związku.

Był też aktywnym członkiem PEN-klubu. W 1956 r. pisarz nawiązuje współpracę ze środowiskiem Instytutu Wydawniczego PAX, gdyż, jak uważał, główna wina Bolesława Piaseckiego została odpokutowana śmiercią jego syna. Nigdy jednak nie został członkiem Stowarzyszenia PAX i PAX-owi nigdy nie ufał. Został współzałożycielem i pierwszym prezesem klubu literackiego „Krąg” istniejącego przy Instytucie Wydawniczym PAX. Publikuje zbiorek wierszy Świat na podarunek oraz wznawia przerobione Trzysta miast. Pisze trzy nowe współczesne powieści: Poufny dziennik Dominika Pola, Moguncka noc oraz Ślepy start. W 1967 r. następuje kolejne odnowienie choroby i ostateczne wyłączenie Władysława Jana Grabskiego z aktywnego życia. Po dwuletnim pobycie w szpitalu Instytutu Gruźlicy na Płockiej powraca na rok do Grabkowa i kończy pracę nad Bliznami dzieciństwa, do pisania których, jeszcze przed nawrotem choroby, namówił go syn Maciej. Pisanie sprawiało mu jednak wielką trudność, więc pomagała synowa Helena zapisując dyktowany tekst. W sierpniu 1970 r. ponownie przewieziony do Instytutu Gruźlicy w Warszawie, zmarł w otoczeniu rodziny po niezwykle długich i ciężkich cierpieniach. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w grobie rodzinnym.

Władysław Jan Grabski jest laureatem literackiej nagrody Episkopatu Polski (1949), dwukrotnie nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka (1958 za Rapsodię Świdnicką i 1963 za Poufny dziennik Dominika Pola), oraz Nagrody Ministra Kultury i Sztuki II stopnia (1969). Niedługo przed śmiercią został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Władysław Jan i Zofia z Wojciechowskich mieli czworo dzieci: Kazimierza (1929-1983), Macieja-Władysława (1934), Agnieszkę (1937-2009) i Michała (1941-1986).

Był zamiłowanym, wytrwałym bibliofilem i zbieraczem kolekcjonerem, posiadał m.in. oprócz kilku tysięcy tomów, głównie starodruków, kronik polskich i śląskich, w tym siedmiu inkunabułów i 120 ksiąg z XVI w., również wspaniały zbiór sztychów, w tym XVI-wiecznych drzeworytów (ok. 1200 sztuk) najwybitniejszych artystów. Reszta tych zbiorów, w większości sprzedanych na początku lat pięćdziesiątych w celu uzyskania środków na utrzymanie rodziny, została niestety po jego śmierci rozproszona. Był też zapalonym i utalentowanym fotografikiem, do jego znanych publicznie prac należy seria portretów Witkacego. Warto zacytować wspomnienie współczesnych. We wspomnieniach o nim Józef Szczypka pisał w 1978 r: »Posiadał ogromny urok osobisty, był bardzo towarzyski, nowoczesny w myśleniu i tolerancyjny. Wyróżniał się aż nazbyt swoją wspaniałą urodziwą postacią, która z upływem lat nic nie traciła na swym blasku, lecz przeciwnie, nabierała jeszcze większej elegancji i wdzięku. Wysoki, siwy, pełen jakiejś niezwykle sugestywnej godności w wyglądzie, ruchach, o twarzy zadziwiająco łączącej spokój i dostojeństwo – z leciutkim uśmiechem, lekką filuternością i zgoła młodzieńczym rozradowaniem... Trudno nie pamiętać tego wszystkiego i trudno też nie pamiętać jego równie przyciągającego wystroju wewnętrznego. Był człowiekiem wielkiej kultury osobistej, o nieco franciszkańskiej, a w każdym razie żarliwie religijnej naturze, który wszędzie, gdziekolwiek się zjawił, zdawał się rozsiewać swą nie natrętną, choć jakże widoczną dobroć, swe umiłowanie sprawiedliwości i wyczulenie na cudzą krzywdę«.

Jego doskonałe wykształcenie, wielka erudycja, wszechstronne, głębokie zainteresowania, a równocześnie ciekawość świata i ludzi sprawiały, że był niezwykłym partnerem rozmów.

Odznaczał się wielką odwagą osobistą, ale i ogromnym poczuciem odpowiedzialności za liczną rodzinę, oraz optymizmem i pogodą ducha. W poglądach politycznych nieco naiwny, jednak w okresie 1945-50 mimo licznych propozycji, ofert i nacisków nie dał się skokietować nowej władzy – sam pisał w 1956: „nie wierzyłem, aby moje zdanie miało jakąś moc własną w ówczesnym układzie sił, a nie chciałem być instrumentem w rękach, którym nie ufałem”.

Ta postawa oraz pewna niezależność finansowa, która chroniła przed pokusą intelektualnej korupcji i pomagała przetrwać najgorszy czas, powodowały, że środowisko kolegów, którzy w znakomitej większości ulegli, nie mogło mu tego darować i traktowało go jako niewygodnego świadka. Dlatego tak łatwo zapomniano, że Ballada w swoim humanistycznym proteście o kilka lat poprzedzała głośne poematy Hertza i Ważyka, którzy podówczas powiewali jeszcze czerwonymi sztandarami. Na pewne odizolowanie Władysława Jana Grabskiego w środowisku miały też wpływ dobrze pamiętane jego prawicowe poglądy i związek z ONR oraz fakt, że reprezentowany przez niego nurt katolicyzmu nie nawiązywał do tradycji Maritaine’owskiej, dominującej wśród elit związanych z Laskami. Ten brak pamięci trwa również do dzisiaj.

*W "Bliznach Dzieciństwa" podana jest data urodzin 25 XI 1901.

Materiał został opracowany na podstawie własnoręcznie napisanego przez Władysława Jana Grabskiego życiorysu oraz innych materiałów udostępnionych przez prof. dr hab. Macieja Władysława Grabskiego.