Pomagamy zrozumieć świat

Władysław Jan Grabski (ur. 25 X 1901 w Borowie, zm. 3 XI 1970 w Warszawie, pochowany w grobie rodzinnym na Powązkach), syn Władysława Grabskiego (Premiera i Ministra Skarbu w latach 1923 - 1925) i Katarzyny Lewandowskiej, pisarz, publicysta, dziedzic maj. Grabkowo k. Warszawy. Wychowany w Borowie, (dzieciństwo opisane w autobiograficznej powieści Blizny Dzieciństwa). Zimy 1909-11 spędza razem z rodzicami w Petersburgu. W 1912-14 w Warszawie w gimn. św. Katarzyny, wakacje spędzając w Finlandii. W wieku 15 lat wydawał wspólnie z Leopoldem Kosińskim pisemko młodzieżowe "Nowe siły" w Petersburgu (drukowane w Finlandii). 
Od lata 1917 do końca 1917 w Teodozji na Krymie, w gimn. męskim, w styczniu 1918 ponownie w Petersburgu w siódmej klasie u św. Katarzyny, w kwietniu 1918 po dziewięciodniowej podróży powraca z rodzicami do Warszawy. Kontynuuje naukę w gimn. im. Mickiewicza, początkowo jako wolny słuchacz w klasie siódmej, powtarza ją w następnym roku i 1920 zdaje maturę. W lipcu 1920 zgłasza się jako ochotnik do wojska, służy w 214 Pułku Ułanów Armii Ochotniczej pod Warszawą, ale bezpośrednio w bitwie nie bierze udziału. We wrześniu zachorował na żółtaczkę, wraca do pułku i na początku października uczestniczy w działaniach na Litwie. 25 XI 1920 zdemobilizowany jako plutonowy, podejmuje studia na Wydziale Prawa UW. W 1922 podróż z rodzicami i braćmi do Austrii i Włoch, w czasie tej podróży wykańcza swą pierwszą wydaną następnie drukiem książkę: tomik wierszy pt. Rosja. 
Po uzyskaniu magisterium prawa na UW w listopadzie 1924 wyjeżdża do Paryża i zapisuje się na fakultet prawa na Sorbonie dla specjalizacji w zakresie historii doktryn ekonomicznych. 
Mieszka w pensjonatach i hotelikach dzielnicy łacińskiej, przyjaźni się z St. P. Kaczorowskim, T. Rzewuskim, 
J. Sołtanem, z którymi w 1925 latem przemierza pieszo Normandie i Bretanię, pisze wiele niepublikowanych wierszy. Przez Towarzystwo Przyjaciół Książki w Paryżu wydaje tomik sonetów "Trzy wieńce". Studiuje poważniej historię średniowiecza Francji i zbiera materiały do pracy doktorskiej o Karolu Fourierze. W tym okresie nawraca się, utrzymuje znajomość z ks. prof. Jakubisiakiem; ks. Princ Ghika; prof. O. Mandonette (Bellerie); szefem Mission Etrangere Arcybp. O. Gorbizians i in. Po powrocie do kraju w listopadzie 1925 wstępuje na kurs doktorski na UW (seminarium prof. Kostaneckiego) i pisze pracę Karol Fourier, jego życie i doktryna, (wyd. Hoesik, 1928), za którą otrzymuje stopień dr obojga praw (1927). W związku z tym, że ojciec przekazuje mu 29 h część swojego majątku Grabkowo k. Warszawy, wiosną 1927 odbywa praktykę ogrodniczą u Majcherta w Płudach, a następnie przez 3 miesiące pracuje w laboratorium Inst. Ogrodnictwa w Puławach u prof. Jana Dybowskiego. 
W listopadzie 1927, po półtora rocznym narzeczeństwie poślubia Zofię Wojciechowską, c. Stanisława, b. prezydenta RP, studentkę Akademii Sztuk Pięknych, po ślubie osiedlają się w nowo wybudowanym dla nich przez ojca domu w Grabkowie (obecnie Warszawa-Ursus, Przemysłowa 7). W latach 1927-29 pracuje jako urzędnik w Biurze Ekonomicznym Banku Polskiego. Sporządza na użytek władz Banku Emisyjnego Album Statystyczny Gospodarstwa Krajowego, przewidując zbliżający się kryzys gospodarczy. Drukuje kilka artykułów na tematy finansowe w czasopismach ekonomicznych. 
W 1929 wykryto u niego gruźlicę płuc, po trzech krwotokach wyjeżdża do Zakopanego, tam ma założoną odmę, przenosi się na rekonwalescencję do Wienerwaldu (Austria), następnie do Davos, gdzie zakładają mu oleotorax w prawej opłucnej, tak, że pozostaje ono częściowo unieruchomione do końca życia. Po rekonwalescencji i powrocie do Grabkowa w 1931 poświęca się pisarstwu i publicystyce. 
W 1932 rozpoczyna parcelację majątku, która, wraz z gospodarstwem przekształconym od 1930 na wymagającą mniejszej powierzchni produkcję sadowniczo-ogrodniczą, dostarcza mu środków do utrzymania rodziny. Maj. Grabkowo, nowoczesny, starannie założony i pielęgnowany, obejmował w swojej głównej części nowo założone sady z przeszło 1500 drzewami oraz szklarnie i inspekty. Powierzchnia grabkowa stopniowo zmniejsza się, zarówno w wyniku sprzedaży działek, jak też dzięki oddawaniu części pod użytek publiczny (ulice), z 30 h w 1928 do 13,5h w 1939.  
W 1932-33 pisze powieść Bracia, której lękają się wydać Gebethner i Wolf i inne wydawnictwa warszawskie, drukuje ją w odcinkach, nieraz konfiskowanych przez cenzurę, w narodowym  dzienniku A.B.C., wydawanym przez St. Piaseckiego, którego działalność wydawniczą wspierał finansowo ze środków pochodzących z parcelacji Grabkowa, wreszcie wydawnictwo Rój publikuje Braci jako pierwszą powieść swojej nowej, „trzyzłotowej” serii. Dalszego tomu Rój nie chce wydać z powodów politycznych, podejmują się tego jednak wydawcy poznańscy, gdzie w 1935 Wydawnictwo Św. Wojciecha drukuje "Kłamstwo", a w następnym roku "Na krawędzi", w której odzwierciedlone zostały pewne doświadczenia własne z czasów choroby. Oprócz pracy literackiej zajmuje się kolekcjonowaniem starodruków, znaczków i rycin. W latach 1934-39, pod wpływem swojego przyjaciela z czasów szkolnych, Witolda Rychtera interesuje się automobilizmem i lotnictwem, jest gospodarzem Aeroklubu Warszawskiego w okresie jego szczytowych osiągnięć i triumfów. W tym okresie drukuje pisane ad hoc powieści w odcinkach pod różnymi pseudonimami (np. kryminał "Krwawe ślady" w Dzienniku Poznańskim), oraz jedną pod własnym nazwiskiem: Rdza Życia (również w Dzienniku Poznańskim), nie wydanej jednak później w formie książkowej ze względu na występujące w niej nacjonalistyczne akcenty polityczne, które w międzyczasie porzucił. W tym okresie publikuje felietony w A.B.C. oraz formułuje zasady ideowe nowego narodowego pisma Ruch Młodych, którego pierwszy numer ukazał się jesienią 1935. 
Poprzez St. Piaseckiego nawiązuje kontakt z powstającym ONR, jest wśród osób, które podpisały opublikowane 7 lutego 1937 "Zasady programu narodowo-radykalnego. Zaprzyjaźnia się z młodym Bolesławem Piaseckim i wraz z Wojciechem Wasiutyńskim usiłuje wpłynąć na kształt formującego się ruchu narodowego. Szybko jednak rozczarowuje się do ONR, zrywając z nim po zajęciu przez ONR Związku Młodej Polski i związaniu z sanacją. Ma z tym związek również nie solidaryzowanie się z ich brutalnym antysemityzmem, czemu dał wyraz drukując w 1937 w żydowskim Dzienniku Łódzkim wiersz pt. Pogrom w Zwichlu. W 1937 zaczyna drukować artykuły w tygodniku Prosto z Mostu u swojego przyjaciela i impresario St. Piaseckiego, u którego zaprzyjaźnia się z Gałczyńskim, Andrzejewskim i in.
W 1937publikuje artykuł Miecz Chrobrego, w którym nawołuje do pamiętania przez Polaków, że Wrocław, wyspa Wolin, Szczecin i Kołobrzeg były kiedyś słowiańskie i że nad Odrą są polskie granice. W tym też roku, na zamówienie Przegalińskiego pisze dla miesięcznika Społem broszurę Tragizm Fouriera, w której przykłada nową, katolicką miarę do tematu bibliograficznego W marcu 1938 umiera Władysław Grabski, ojciec, którego piękna śmierć wywiera wielki wpływ na dzieci i rodzinę. Jeszcze przed śmiercią ojca, ze względu na złą sytuację finansową w jakiej znalazły się należące do niego Zakłady Ceramiczne Ołtarzew, zabezpieczył dla ratowania sytuacji na hipotece Grabkowa przeszło ćwierć milionową kaucję na gwarantowanie umów zawartych z Rządem RP na budowę dróg klinkrowych (traktu poznańskiego i innych) co groziło bankructwem, jednak umowy te zostały renegocjowane i bankructwa uniknięto. W 1938 pisze "W Cieniu Kolegiaty", ukazuje się ona drukiem w połowie 1939, jako zapoczątkowanie nowej serii „Jasnych Książek” wydawnictwa Św. Wojciecha w nakładzie 6 tys. rozchodzi się jeszcze przed wybuchem wojny. 
5 września 1939 ochotniczo zgłasza się z własnym chevroletem do wojska jako szeregowiec. W ciągu kilkunastu dni awansuje na st. sierżanta Pułku Zbornego Chełm, dowodzi kolumną 17samochodów, bierze udział w boju pod Tarnawatką. Ogarnięty przez Armię Radziecką 27 września pod Kamionką Strumiłłową niedaleko Zamościa, przedziera się po zrzuceniu munduru poprzez Lublin do Grabkowa, gdzie dociera 15 października, po uprzednim odprowadzeniu do domów oficerów swego sztabu. Jedno z przeżyć z tego okresu – odmówienie jazdy z oficerami do Rumunii i wyproszenie ich z własnego samochodu – opowiedział już po wojnie Wojciechowi Żukrowskiemu, który wmontował je w swoją powieść Klęska. W czasie okupacji hitlerowskiej był żołnierzem AK (ps. dr Paweł), pomagał w organizowaniu na terenie lewego brzegu Wisły sieci motoryzacyjnej. Przyjął funkcję agronoma gromadzkiego, co zapewniło mu niezbędną swobodę ruchów. W domu i folwarku w Grabkowie prowadził nasłuch radiowy, przechowywał broń, prasę, chronił uciekinierów, w tym kilkunastu Żydom dawał schronienie czasowe, a pięciu stałe. Między innymi opiekował się przez kilka lat znanym krytykiem literackim, Emilem Breiterem, kolegą ze studiów Stanisławem Tylborem (po jego ucieczce z Getta w 1943 r.), a Maryla Wąsowska (obecnie Mary Frankental w Londynie) mieszkała w Grabkowie w charakterze opiekunki dzieci do końca wojny. W Grabkowie ukrywał się też szklarz Somberg z rodziną. W czasie walki z bandytami, którzy w nocy 28/29 czerwca 1940 włamali się do domu, został ranny w rękę jednym z pięciu oddanych z odległości 1-2 metrów strzałów. 1 1943 r. w wyniku nocnej obławy w majątku, w czasie której szczęśliwie nikt nie wpadł, był przesłuchiwany przez Gestapo w Pruszkowie (przesłuchanie prowadził Zimmerman), ale nie został aresztowany. Pisał dalszy ciąg  "W Cieniu Kolegiaty" –  "Konfesjonał", oraz rozpoczętą jeszcze przed wojną epopeję  "Saga o Jarlu Broniszu". "Konfesjonał" pisał z przerwami, pierwszy tom jeszcze przed wojną, poprawiony przez Emila Breitera, drugi tom i zakończenie w 1944. 
Podczas Powstania Warszawskiego organizował na miejscu pomoc dla uciekinierów  i wygnańców. Wśród kilkudziesięciu ludzi przepływających codziennie przez Grabkowo kilkunastu zatrzymało się na dłużej, w tym bp piński Karol Niemira. Jako ostatni zjawił z Warszawy via obóz w Pruszkowie teść, Stanisław Wojciechowski z żoną. Matka, Katarzyna Grabska została przewieziona z Warszawy do Grabkowa na kilka dni przed wybuchem Powstania. Dom w Grabkowie, położony o 10 km w linii prostej od Centrum Warszawy , między torami dwóch głównych linii kolejowych, pod fabryką zbrojeniową Ursus, okazał się w czasie wojny prawdziwą oazą, nie padł nań bowiem żaden pocisk, ani nie było pod dachem prawdziwej rewizji, wszyscy jego mieszkańcy przeżyli niebezpieczeństwa i nie byli nawet aresztowani. Majątek jednak został znacznie zniszczony; wielkie straty spowodowała też mroźna zima 1939/40, po której ocalało tylko 30% drzew w sadach, nigdy też już nie odzyskał swojego dawnego charakteru. 
Po wyzwoleniu, w marcu 1945, Edward Ochab, ówczesny minister administracji publicznej i pełnomocnik dla Ziem Odzyskanych odwiedził Grabkowo, chcąc rozmawiać z mieszkającym od czasu powstania W Grabkowie w domu zięcia Stanisławem Wojciechowskim (który go jednak nie przyjął) i namówił Władysława Jana do pracy w charakterze radcy naukowego w gabinecie Ministra Administracji Publicznej, któremu podlegały wtedy sprawy ziem zachodnich. Pracę tę, która na życzenie WJG nie była związana z wynagrodzeniem, kontynuował on następnie w Ministerstwie Ziem Odzyskanych w gabinecie Wł. Gomółki. Pracując początkowo na Pradze, w gmachu Ministerstwa Administracji, do której dojazd Z Grabkowa trwał nieraz kilka godzin, przygotowywał równocześnie do druku Sagę i Konfesjonał. W ciągu dwóch tygodni opracował pisaną na doraźne zamówienie broszurę Polska nad Odrą, Nysą i Pasłęką. W Warszawie nie było drukarni, więc drukowano ją w Zgorzelcu, po niemieckiej stronie, składali ją zecerzy Niemcy, a cały nakład przewiózł na polską stronę za kilka butelek wódki żołnierz radziecki. Ponieważ Ministerstwo nie chciało firmować tej utrzymanej w duchu chrześcijańskim książeczki , więc zdecydowano się na puszczenie jej jako wydaną „nakładem Autora” i drukowaną w Legnicy , co było fikcją. Za broszurę tą otrzymał pierwsze po wojnie honorarium: 20 tys. zł. Następną pozycją związaną z pracą dla Ministerstwa Ziem Odzyskanych było przygotowanie książki 200 miast wraca do Polski, w czym pomagał autorowi teść, Stanisław Wojciechowski. Przygotowanie tej książki, obok bieżących prac w ministerstwie nad mapami, nazwami miejsc odzyskanych, pisaniem referatów dla różnych komisji i dla konferencji Poczdamskiej itp. zabrało ok. roku. Jednocześnie brał udział w formowaniu się powołanej przez kard. Hlonda Rady Prymasowskiej dla Odbudowy Kościołów Warszawy, w której prowadził sekcję propagandy. Współpracował też wtedy z Tygodnikiem Powszechnym i Tygodnikiem Warszawskim, gdzie drukował m.in. wspomnienia o Emilu Breiterze (grudzień 1945), poemat Świat na Podarunek, oraz artykuł Spór o św. Stanisława (maj 1946) i inne. Jako członek Rady Naukowej dla Zagadnień Ziem Odzyskanych, pracował  w różnych komisjach i uczestniczył w zjazdach, a na plenum Rady w dn. 19 VI 1946 wygłosił przemówienie pod tytułem "Religia a problem Ziem Odzyskanych" i protestował przeciwko szykanowaniu Polaków – autochtonów na Opolszczyźnie i Mazurach. 
W 1948 opuścił ministerstwo zgorszony tym, co dzieje się na Ziemiach Zachodnich, a bezradny wobec wrogo do niego nastawionych nowych ludzi. W 1947 otrzymuje za "Sagę o Jarlu Broniszu" nagrodę czytelników Odry a w 1949 za W "Cieniu kolegiaty" i  "Konfesjonał"  nagrodę Episkopatu Polskiego. W latach 1947-50 wygłasza po miastach Polski odczyty o Ziemiach Odzyskanych i ma wieczory autorskie w Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i inn. W 1947  na swoim Chevrolecie, jako pilot Witolda Rychtera, bierze udział w rajdzie Morskiego Automobilklubu Polskiego. Chevrolet ten, pozostawiony we wrześniu 1939 pod Kamionką Strumiłłową został przetransportowany przez Niemców do Warszawy, w niezwykłych okolicznościach im wykradziony, rozebrany na części, jako złom przechowany w zabudowaniach gospodarskich Grabkowa i po wojnie odbudowany przez Witolda Rychtera. W 1950-52 na zaproszenie Prymasa i innych biskupów wygłasza na kursach duszpasterskich i w Seminariach Warszawy ( dwukrotnie), Gniezna, Krakowa, Katowic odczyty na temat spowiedzi i spowiednika w oczach świeckiego. Bierze udział w pracach Związku Literatów i Penklubu, jest członkiem Towarzystwa Archeologicznego i Instytutu Zachodniego. W tym czasie ofiaruje dużą parcelę pod budowę kościoła w Gołąbkach. W 1947-49 wydał łącznie 8 tomów książek w podwójnych wydaniach. Do roku 1950 sytuacja materialna rodziny była jak na owe czasy dobra. 
Od  końca roku 1950 zaczął jednak obowiązywać wobec niego „zapis” w prasie, radiu, wydawnictwach, nawet wieczorach autorskich. Zerwana została przez Naszą Księgarnię  umowa na pisaną dla młodzieży książkę Bitwa Królów, obowiązywał całkowity numerus clausus. Lata bojkotu były jednocześnie latami pracy nad nowym dziełem, Rapsodią Świdnicką, ukończonym w 1953. Sytuacja finansowa była coraz trudniejsza, wreszcie w 1952 nowe plany urbanistyczne wstrzymały dochód z parcelacji resztek Grabkowa, która zapewniała dotąd niezależność finansową. Uzyskiwanie środków poprzez sprzedaż cymeliów z biblioteki grabkowkiej do Instytutu Historii PAN (m.inn. sprzedany został wtedy Puffendorf) zostało również wnet przerwane. Utrudniono nawet sprzedaż na wolnym rynku historycznego Chevroleta, który jednak, po trzech miesiącach zabiegów zakupił Teatr Wojska Polskiego. Skromnych środków na utrzymanie rodziny dostarczała sprzedaż sztychów i dokumentów z dawnych wieków, oraz honoraria żony, która w tym czasie otrzymywała wiele zamówień na obrazy do kościołów, oraz sprzedaż owoców i kwiatów hodowanych w ogrodzie. Tenuta z oddanej w 1945 w dzierżawę resztki folwarku (obejmował on 1 1949 już tylko 7 h) wynosiła cztery litry mleka dziennie. Szykany obejmowały również synów. W związku Literatów szukano pretekstu dla rozliczenia się z Władysławem Janem Grabskim. Nie dostarczały tego odmowa wykładania na kursie marksizmu-stalinizmu, tekst dobrowolno-przymusowej wypowiedzi na temat pokoju, ani referat z krytyką wytycznych Kruczkowskiego i Putramenta dla twórców socrealizmu podanych na Plenum w 1953. Okazję stworzył tekst Ballady Katolickiej o Konstantym Ildefonsie Gałczyńskim i Konstancji z Nawrockich Kłosińskiej, napisanej w związku ze śmiercią Gałczyńskiego, z którym się przyjaźnił od wielu lat. Maszynopis tej ballady W.J. Grabski nieopatrznie dał spotkanej na ulicy Natalii Gałczyńskiej co spowodowało wytoczenie przeciwko niemu w sądzie koleżeńskim związku literatów procesu o obrazę czci poety z oskarżeniem pięciu kolegów: Żukrowskiego, Waldorfa, Czeszki, Sandauera i Koźniewskiego. Dintojra ta, która miała miejsce w czerwcu 1954 r. zakończyła się po czterech godzinach rozprawy wyrokiem usuwającym ze Związku Literatów Polskich, a jako okoliczność obciążającą uznano bojkotowanie przez Grabskiego prasy paxowskiej. Nikt z pośród obecnych na sali czterdziestu osób nie ośmielił się po ogłoszeniu wyroku podać skazanemu ręki. Znaczenie tej nie opublikowanej Ballady, jako w pewnym sensie publicznego protestu przeciwko totalitarnym doktrynerom w obronie skrzywdzonego kolegi przekroczyło salę ZLP: premier J. Cyrankiewicz odczytał jej fragmenty sekretarzowi episkopatu, bp Klepaczowi, dopytując się o intencję jakie kierowały autorem. Szczególnie haniebną rolę w procesie odegrali Stern, Dobrowolski, Waldorf  i Broniewski. W atmosferze narastającego zagrożenia W.J. Grabski zniszczył wtedy niektóre znajdujące się w domu rękopisy, m.in. większą część ukończonej już powieści Kaleki Boże ( jej fragmenty zostały wykorzystane w wydanej w 1961 przez PAX krótkiej opowieści Tartak Ruszył). 
Proces stanowił dla Grabskiego niezwykle silny wstrząs, ślady tego odnaleźć można we wstępie do Blizn Dzieciństwa oraz w wierszu Do przyjaciela Ballady zamieszczonym w tomiku Świat na Podarunek. W pół roku po procesie, po 25 latach dobrego zdrowia, odnowiła się gruźlica: proces ropny, pęknięcie opłucnej, przetoka. W ciężkim stanie został przewieziony do Instytutu Gruźlicy na Płockiej został odratowany w ciągu czterech miesięcy. Po wyjściu ze szpitala, co dwa tygodnie poddawany bardzo bolesnym punkcjom z odsysaniem. W czasie choroby, która trwała dwa lata, był całkowicie opuszczony przez kolegów.  W okresie rekonwalescencji powrócił do pracy pisarskiej, podjął też starania o wydanie Rapsodii Świdnickiej, na którą w 1953 zawarł umowę z Wydawnictwem Pallotinum z Poznania. Ponieważ po śmierci Stalina klimat zaczął się powoli zmieniać, cenzura zezwoliła na jej wydanie  w nakładzie 15 tyś. (ukazała się na Boże Narodzenie 1955). Równocześnie Rada Prymasowska zdołała wydać (1956) album Kościoły Warszawy w Odbudowie do którego tekst napisał w początku choroby. W czerwcu 1956 Plenum ZLP reaktywowało go w prawach członka (jednak nie rehabilitując). Podczas pierwszej swojej bytności w Związku, we wrześniu 1956, na zebraniu wyborczym delegatów na zjazd przemawiał alarmując groźnymi konsekwencjami istnienia katolickiego getta w Polsce i upominając się o uwięzionego Prymasa. Później pełnił pewne funkcje w Zarządzie Związku. 
Był też aktywnym członkiem PEN-klubu. W 1956 nawiązuje współpracę ze środowiskiem Instytutu Wydawniczego PAX (nie stając się jednak nigdy członkiem PAX) gdyż, jak uważał główna wina Bolesława Piaseckiego została odpokutowana śmiercią jego syna. Jednak PAXowi nigdy nie ufał. Został współzałożycielem i pierwszym prezesem klubu literackiego Krąg istniejącego przy Instytucie Wydawniczym PAX. Pisze trzy nowe powieści: "Poufny dziennik Dominika Pola", "Moguncka noc" oraz "Ślepy start" , wznawia też przerobione "Trzysta miast", publikuje  zbiorek wierszy "Świat na podarunek". W 1967 następuje kolejne odnowienie choroby i ostateczne wyłączenie Władysława Jana Grabskiego  z życia publicznego. Po dwuletnim pobycie w szpitalu Instytutu Gruźlicy na Płockiej powraca na rok do Grabkowa i kończy pracę nad Bliznami Dzieciństwa,  do pisania których, jeszcze przed nawrotem choroby, namówił go syn Maciej. Pisanie sprawiało mu jednak wielką trudność, więc pomagała mu synowa Helena zapisując dyktowany tekst. W sierpniu 1970 ponownie przewieziony do Instytutu Gruźlicy w Warszawie zmarł w otoczeniu rodziny po niezwykle długich i ciężkich cierpieniach. Był zamiłowanym, wytrwałym bibliofilem i zbieraczem kolekcjonerem, posiadał m.in. oprócz 4 tyś tomów starodruków (głównie kroniki polskie i śląskie, w tym siedem inkunabułów i 120 ksiąg z XVI w.), wspaniały zbiór sztychów, w tym XVI w. drzeworytów (ok. 1200 sztuk) najwybitniejszych artystów. Zbiory te, częściowo sprzedane na początku lat pięćdziesiątych w celu uzyskania środków na utrzymanie rodziny zostały niestety po jego śmierci rozproszone. Był też zapalonym i utalentowanym fotografikiem. 
Posiadał ogromny urok osobisty, był bardzo towarzyski, nowoczesny w myśleniu i tolerancyjny. Warto zacytować wspomnienie współczesnych „Wyróżniał się aż nazbyt swoją wspaniałą urodziwą postacią, która z upływem lat nic nie traciła na swym blasku, lecz przeciwnie, nabierała jeszcze większej elegancji i wdzięku. Wysoki, siwy, pełen jakiejś niezwykle sugestywnej godności w wyglądzie, ruchach, o twarzy zadziwiająco łączącej spokój i dostojeństwo – z leciutkim uśmiechem, lekką filuternością i zgoła młodzieńczym rozradowaniem... Trudno nie pamiętać tego wszystkiego i trudno też nie pamiętać jego równie przyciągającego wystroju wewnętrznego. Był człowiekiem wielkiej kultury osobistej, o nieco franciszkańskiej, a w każdym razie żarliwie religijnej naturze, który wszędzie, gdziekolwiek się zjawił, zdawał się rozsiewać, swą nie natrętną, choć jakże widoczną dobroć, swe umiłowanie sprawiedliwości i wyczulenie na cudzą krzywdę.” Jego doskonałe wykształcenie, wielka erudycja, wszechstronne, nie płytkie zainteresowania, a równocześnie ciekawość świata i ludzi sprawiała, że był niezwykłym partnerem rozmów. 
Odznaczał się wielką odwagą osobistą ale i ogromnym poczuciem odpowiedzialności za liczną rodzinę, oraz optymizmem i pogodą ducha. W poglądach politycznych nieco naiwny, jednak w okresie 1945-50 mimo licznych propozycji i ofert nie dał się skokietować nowej władzy, gdyż jak sam pisał  1956 : „nie wierzyłem, aby moje zdanie miało jakąś moc własną w ówczesnym układzie sił, a nie chciałem być instrumentem w rękach którym nie ufałem”. 
Ta postawa oraz pewna niezależność finansowa, która pozwoliła mu oprzeć się pokusie intelektualnej korupcji i przetrwać najgorszy czas powodowały, że środowisko kolegów, którzy w znakomitej większości ulegli, nie mogło mu tego darować i traktowało go jako niewygodnego świadka. Dlatego tak łatwo zapomniano, że Ballada w swoim humanistycznym proteście o kilka lat poprzedzała głośne poematy Hertza i Ważyka, którzy podówczas powiewali jeszcze czerwonymi sztandarami. Na pewne odizolowanie Władysława Jana w środowisku miał też wpływ  dobrze pamiętane jego prawicowe poglądy i związek z ONR, oraz fakt, że reprezentowany przez niego nurt katolicyzmu nie nawiązywał do tradycji mauritenowskiej, dominującej wśród elit związanych z Laskami. Ten brak pamięci trwa również do dzisiaj. Otrzymał literacką nagrodę im. Pietrzaka (dwukrotnie), oraz Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki II stopnia.

(Opracowano na podstawie materiałów udostępnionych przez
prof. dr hab . Macieja Władysława Grabskiego )